DSC_0607

  Dwa latka… To mało, czy dużo? Taki maluch nie jest już w 100 procentach zależny od ciebie. Ba, wręcz zaczyna próbować udowadniać swoją NIEzależność! Najprecyzyjniej ze wszystkich słów, jakie wypowiada to „NIE”, a potem „daj”, czy „moje”. Co więcej wypróbowuje cię, na ile może sobie pozwolić- na ile może postąpić po swojemu, a nie tak, jak ty sobie tego życzysz. Powiedziałabym- „mały dorosły”.
  Podejrzewam, że cieszy cię fakt, że potrafi już samo się bawić. Samo otworzy pudełko z zabawkami, wyciągnie tą, która akurat najbardziej przypadnie mu do gustu i się nią zajmie. Nie musisz już tyle nad nim stać, robić za podawaczkę, ale zająć się innymi sprawami. 
  Tylko że… Dzieci są przeróżne. Jedno potrafi pół dnia samo zająć się sobą i grzecznie się bawić inne chętnie się bawi, ale tylko z tobą! Samo interesuje się zabawką tylko przez chwilę. Albo może ty chciałabyś jakoś urozmaicić formy spędzania czasu twojego dziecka i nie masz pomysłu? Warto wziąć pod uwagę fakt, że do trzeciego roku życia pociechy, masz czas, żeby wpoić mu podstawowe wartości i bardzo dużo go nauczyć. Wtedy mózg chłonie informacje szybciej niż kiedykolwiek później, co więcej to, co mu wpoisz, będzie miało wpływ na całe jego życie. Dlatego, nie żałuj czasu na zabawę ze swoim dzieckiem. W ten sposób właśnie się uczy.
  Ale co robić z dwulatkiem? Większość ciekawych zabawek jest przeznaczona dla dzieci od 3go roku życia. To co? Pluszaki? Ewentualnie codzienne układanie klocków duplo? Otóż wcale nie! Może taki maluch jeszcze nie umie wiele, ale zobaczysz, że chętnie podejmuje próby. A okazuje się, że sposobów na zabawę z dwulatkiem jest sporo. Myślałam nad tym trochę, bo lubię obserwować, jak mój Oliś się rozwija. To jest dla mnie zachwycające. Zrealizowałam już parę pomysłów swoich i nie swoich, a teraz chętnie się nimi podzielę.

  1. MEMORY
Wcale nie musisz kupować w sklepie. Ja z początku zrobiłam sama i uważam, że to bardzo fajna sprawa. Wystarczy, że kartkę z bloku technicznego (choć ostatecznie zwykły też może być) potniesz na np. 8 kawałków i narysujesz jakieś proste obrazki. Powiedzmy jedną parę kwiatków, słoneczek, autek i piłek. (Dobrze żebyś rysowała kolorowymi kredkami a nie ołówkiem.) I gotowe. 
My już mamy takie drewniane, bo Oliś dostał w prezencie, dlatego właśnie te prezentujemy na zdjęciach.

 Tak jak widać, mamy od razu odwrócone memory od strony obrazków, żeby Olisiowi było łatwiej, po czym wybiera sobie jedno, a ja zachęcam go, żeby znalazł drugie takie samo. Zawsze jak mu się uda, entuzjastycznie go chwalę i bijemy brawo. To zachęca go do dalszego dobierania w pary. Jeśli mu nie wychodzi i zaczyna strzelać, sama mu pokazuję które pasuje i wtedy bijemy brawo dla mamusi. 
 Z początku musisz uzbroić się w cierpliwość. Przynajmniej w przypadku Olisia było tak, że w ogóle nie rozumiał, o co tu chodzi i szybko to go nudziło, ale wraz z kolejnymi próbami wychodziło coraz lepiej.

 2. DOMINO
 Zabawa w sumie podobna do memory, bo też szukamy takich samych obrazków i stykamy je ze sobą, co tworzy długi ciąg, który Oliś nieraz później wykorzystuje jako tor dla aut.

 3. MALOWANIE FARBKAMI
 O tak! To Oliś uwielbia, ja już gorzej, ale bardzo rozwija dziecko manualnie, dlatego się poświęcam. My mamy farbki do malowania palcami. Szczerze mówiąc nie wiem, czym się różnią od zwykłych plakatówek. Wydaje mi się, że to to samo. Także bierzemy farbki, kartki papieru, podwijamy rękawy i absolutnie żadnych pędzelków! Cała frajda zanurzyć palec w kolorowej mazi, a potem rozmazywać ją na kartce!

 Przy okazji możesz zrobić odcisk dłoni i stópek dziecka na pamiątkę:-)

  4. RYSOWANIE PALCEM PO KASZY
 Do tego potrzebne są: blacha do ciasta, bądź inne w miarę duże płaskie naczynie oraz kasza manna (nieugotowana oczywiście- sucha). Około szklankę kaszy (mniej więcej tak, żeby pokryła dno naczynia) wysypujemy na blachę. I to wszystko! Teraz Oliś może paluszkiem brodzić w kaszy, odciskać rączkę, tworzyć kształty, potem je zasypywać. Świetna zabawa! Nawet ja się nieraz kuszę… Przyjemny peeling;-P

  5. RYSOWANIE KREDKAMI
 Żeby w ogóle dwulatka interesowało rysowanie, kredki muszą dawać intensywne kolory. Raczej zwykłe kredki odpadają, już nie mówiąc o świecowych. Możesz je schować na później. Teraz lepiej zainwestować w miękkie kredki typu pastele. Dziecko raczej woli żebyś to ty coś narysowała, ale próbuj je zachęcać. Ja to robię na przykład tak:
Podaję Olisiowi odpowiedni kolor kredki i mówię: narysuj autko.
(Oliś nagryzdoli coś w jednym miejscu i zadowolony mówi: „Wo Wommm”)

Wtedy pytam: a gdzie ma kółka?
Oliś: Ma (i rozkłada rączki- dla niego „ma” oznacza „nie ma”)
Biorę więc czarną kredkę i dorysowuję kółka i synuś szczęśliwy.
Potem daję żółtą kredkę i mówię: a teraz narysuj słoneczko dla autka.

(Bierze kredkę i tworzy w wolnym miejscu nierówną żółtą plamę)
I znowu ja: A gdzie ma promyczki?
I tak dalej. I oczywiście uwielbia jak mu odrysowuję rączkę. Podstawa przy każdym rysowaniu.
Taki sposób tworzenia obazków Olisia ciekawi bardzo. Ciekawe, jak to będzie w twoim przypadku.
  Tak wyglądają nasze prace:

 A przy okazji kiedy używacie już kredek i kartki, możesz zapisywać literkę i powtarzać mu na głos. Tylko pojedynczo. Jak nauczy się jednej, dopiero dodawaj następną i planuj, to uczenie tak, żeby szybko mógł te literki łączyć w słowa. Ja Olisia najpierw uczyłam literki „M”. Trwało to około 2 tygodnie, ale załapał. Jak się z tą literką oswoił, zaczęłam uczyć „A” i jak nauczył się prawidłowo rozróżniać te literki pisałam „mama”, na głos literowałam i powtarzałam i tak nauczył się już czytać „mama”, „tata” i „baba”. Dumna jestem bardzo, chociaż teraz mamy małą przerwę w uczeniu, bo złapał etap wstydziocha i kiedy zapisuję mu literki na kartce zamyka oczy i udaje, że go nie ma. Ale się nie poddaję i mam nadzieję, że niebawem mu przejdzie.

  6. ZABAWA W NAMIOT/DOM 
  Mój synek mówi na to „dom”. Ustawiamy 4-6 krzeseł w dwóch rzędach naprzeciw siebie siedzeniami do zewnątrz i przykrywamy je kocami, prześcieradłami czy innymi dużymi płachtami materiału. Do środka wkładamy kocyk, poduszki i misie i Oliś zaczyna przednią zabawę w dom. Nieraz wykorzystuję tę zabawę, jak mam jakieś obowiązki do zrealizowania, a Oliś nie daje mi możliwości. Na jakiś czas wtedy zajmuje się zabawą.

  7. WIEŻA Z KLOCKÓW
  Może zauważyłaś, że twoje dwuletnie dziecko uwielbia rozwalać. To całkiem normalne i chyba wpisane w rozwój. Ja z Olisiem z tego właśnie powodu lubimy układać wieżę z klocków. Bierzemy takie zwykłe drewniane klocki i układamy razem jeden na drugi. Albo wieża sama w pewnym momencie nie wytrzyma, albo Oliś ją rozwala wraz z okrzykami radości. Potem budujemy od nowa. Może i ta zabawa jest prymitywna, ale dla takiego maluszka bardzo atrakcyjna.

  8. DREWNIANE WARZYWA DO KROJENIA
  Dziecko dużo uczy się przez naśladownictwo. Najchętniej robi to, co ty. Dlatego na przykład lubi chwytać za miotłę. Choć ja polecam kupić zestaw sprzątający dla dziecka. 
  Pozwalaj mu sobie pomagać. Kiedy ty zamiatasz podłogę, niech ono też ma swoją miotłę i szoruje po podłodze. Kiedy robisz pranie, niech ono wkłada ubrania do pralki.

(akurat dzisiaj robiliśmy pranie:-)

Kiedy coś rozleje się na podłogę, jemu też daj szmatę i niech z tobą wyciera. A kiedy coś się wysypie, niech pomaga ci zbierać. Tak naprawdę dzieci same się do tego garną, tylko mamy popełniają błąd i im to uniemożliwiają, bo chcą to na przykład zrobić szybciej. Jeśli jednak będziesz go angażować w prace domowe, zakoduje sobie pomoc na przyszłość. A chyba liczysz na to, że już jako starsze dziecko będzie wyrzucać śmieci, albo odkurzy czasem mieszkanie, prawda? Fajnie jakby robiło to chętnie, a jeśli uczy się tego już od najmłodszych lat, jest to pierwszy krok do sukcesu.
  Kupiłam Olisiowi drewniane warzywa do krojenia. Do tego w zestawie jest deska i drewniany nożyk. Dzięki temu może „pomagać” mi przygotowywać posiłki. Bardzo fajna sprawa. Przy okazji dziecko uczy się koordynacji ruchowej. (Z początku w ogóle nie rozumie, że to jedną ręką trzeba trzymać, a drugą kroić, ale zobaczysz, jak szybko załapie).

Oliś lubi jeszcze, jak dam mu garnek, przykrywkę i drewnianą łyżkę. Wtedy pokrojone warzywa sobie tam wrzuca i gotuje zupkę:-)

  To są zabawy, jakie ja wypróbowałam i jestem bardzo zadowolona. Oczywiście to nie wszystkie możliwości. Może ty masz jakiś inny ciekawy pomysł na zabawę? Koniecznie pisz. Chętnie jeszcze urozmaicimy z Olisiem nasz harmonogram rozrywki. Przedstawiłam tu tylko zabawy domowe, ale przecież jest jeszcze co robić na dworze. Ale o tym innym razem. Teraz Oliś chory troszkę i musimy go wykurować. 
  Chciałam jeszcze pokazać, jakie zabawki można zrobić dla dziecka w warunkach domowych, ale postanowiłam, że to będzie tematem jednego z następnych postów.

Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!
  • Super pomysły ! Jutro spróbuje pobawić sie w dom/namiot z moimi 2letnimi przedszkolakami :)

  • Już sobie wyobrażam, co to będzie za szaleństwo :-)