lub_Estery_13.06.2009182

  Dzisiaj mój ulubiony temat- DIY. Byłam niedawno w pasmanterii dokupić kilka guzików do mojego „nowego” trenczu i co prawda, już praktycznie mój pomysł jest prawie całkiem zrealizowany i zostało tylko wykończenie, więc nie pokażę na zdjęciach krok po kroku, jak to zrobić, ale uznałam, że grzechem by było nie zamieścić tego pomysłu na moim blogu. Może któraś z was podłapie i dzięki temu, jakaś zapomniana rzecz z waszej szafy otrzyma nowe życie…
  Chyba z 10 lat temu w second-handzie kupiłam sobie taki uroczy kremowy trencz.

(To jest zdjęcie sprzed pięciu lat… Nie znalazłam lepszego, żeby zaprezentować ten trencz)

 No uwielbiałam go po prostu. Praktyczny, ponadczasowy- kolor i fason pasujący do wielu stylizacji. Pechowo któregoś razu w sklepie budowlanym ubrudziłam go sobie pigmentem pomarańczowej farby. Jeszcze do tego z przodu w bardzo widocznym miejscu na kieszeni! Prałam go chyba z 5 razy w różnych środkach i jedyne co, to trochę plama zbladła. Bardzo było mi przykro, bo tą rzecz darzyłam dużym sentymentem. Przez jakiś czas zastanawiałam się, co zrobić. Wyrzucić? A może olać plamę i nosić taki- kto tam zobaczy wyblakłą pomarańczową plamę na kremowym płaszczyku?… Nie… to zły pomysł. Uznałam, że zawalczę. 
  Pojechałam do pasmanterii w poszukiwaniu inspiracji. Myślałam, że może jakieś dżety będą dobrze pasować, ale okazało się, że za dużo musiałabym ich nawalić w jednym miejscu i nieciekawie by się to moim zdaniem prezentowało. No to może jakaś aplikacja? Przejrzałam wszystkie katalogi i nic pasującego nie znalazłam. Większość to jakieś dziecinne kotki, autka, ewentualnie literki. I tak stałam i myślałam. Aż sprzedawczyni zainteresowała się moim problemem i podsuwała mi swoje pomysły. Wyciągnęła materiały „do zaprasowania” na łatki. Myślała, że może dobiorę idealny kolor. Zapaliła mi się lampka. Pomyślałam, że wcale nie chcę idealnego. Wzięłam kontrastowy brązowy, dobrałam do tego śliczne guziczki. Chciałam też brązową klamrę, ale nie było akurat nic ciekawego, dlatego ten element na razie musi zostać tak jak jest. 

Postanowiłam, że mojemu klasycznemu trenczowi nadam militarny charakter.
  Z „materiału na zaprasowanie” wycięłam atrapę klapkę i ozdoby pod szlufki w kształcie pagonów (tak, żeby zakryć niechcianą plamę). 

  Zaprasowałam, wymieniłam guziki

  I voila! Trencz jak nowy! Aż szkoda, że musi poczekać w szafie do wiosny… Teraz wygląda tak:

  Ze względu na pogodę nie wybiorę się w plener, żeby się wam pokazać w stylizacji prezentującej trencz… Musicie uzbroić się w cierpliwość;-P  Jeśli pomysł się wam podoba, to, tak, jak mówiłam, zastanówcie się, czy gdzieś na wieszaku nie zalega jakiś ciuch, którego z jakiegoś powodu nie nosicie i pokombinujcie, co tam można by zmienić. Może i on dostanie drugą szansę na frontowe miejsce w szafie…

Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!