DSC_1052

  Dzisiaj wracamy do tematu rosnących brzuszków. Przyszła już do mnie oczekiwana paczka jeszcze kilku ciuszków ciążowych i czas je w końcu zaprezentować… Wszystko czarne, co nie znaczy, że czarne to banalne- przede wszystkim uniwersalne. Zanim dokonałam tych zakupów przejrzałam co mam i uznałam, że potrzeba mi właśnie tych rzeczy, żeby łatwo je zestawiać z innymi. I tym sposobem stałam się posiadaczką przepięknej klasycznej spódniczki z ozdobnym pionowym paskiem imitującym skórę, a więc bardzo trendy, super wygodnej kolejnej pary spodni z elegancko wykończonymi kieszeniami również a’la skórką, oraz najbardziej klasycznych na świecie legginsów. Najlepsze jest to, że jak na ubrania maternity, te były naprawdę niedrogie, a jeszcze na dodatek mogłam wydziwiać z długościami i wszystko w cenie! Jeśli ta opcja się wam podoba, to jest dostępna oczywiście na allegro.pl u sprzedawcy ewcia10005.
1. legginsy

 2. Superwygodne spodnie z oryginalnymi kieszeniami

3. Elegancka spódniczka

  Dobra. Zakupy zrobione, teraz trzeba ustąpić im nieco miejsca w szafie. Jest to odpowiedni czas na ciążowe uporządkowanie garderoby. Także całą wywalam na łóżko i przeglądam rzecz po rzeczy, co mi się przyda, a co nie.

CO ZOSTAWIAM?:
1. Tuniki- mam ich na szczęście całkiem sporo, dlatego, że są bardzo wygodne szczególnie do legginsów. Fajnie jak są odcięte pod biustem, to będzie słodko podkreślać ciążowy brzuszek. Ale nawet jeśli nie są, a czuję się w nich grubo, wystarczy, że zawiążę sobie ładną wstążkę, ewentualnie paseczek który nie uciska i zamierzony efekt gotowy.

2. Mgiełki- raczej są szyte „na luźno”, także świetnie się nadadzą. Trzeba tylko patrzeć na długość. Powinny zakrywać cały brzuszek.

3. Długie bluzki- chodzi oczywiście o te z rozciągającego się materiału. Przydadzą mi się przede wszystkim do spodni (nie mam tu na myśli legginsów).

4. Legginsy- zwykłe nie-maternity warto zostawić, bo też się przecież rozciągają. Chociaż ja zostawiam na czarną godzinę, bo przy większym brzuszku mogą zjeżdżać, a to wygląda bardzo nieciekawie. W dopasowanych legginsach z opuszczonym krokiem i do tego dużym brzuszkiem wygląda się co najmniej niechlujnie…

5. Haremki- uwielbiam te spodnie latem i na szczęście mają w pasie luźne gumki i dodatkowo są regulowane sznureczkiem, więc jak znalazł!

6. Długie sweterki- wiadomo. Na chłodne dni.

7. Rozpinane sweterki, narzutki, bluzy, katana, żakiety i kurtki- rzeczy oczywiście niezbędne, ale i praktyczne. Mogę nosić rozpięte i też będzie fajnie wyglądało.

8. Sukienki- te z rozciągliwego materiału, odcinane pod biustem i z gumkami na plecach sprawdzą się doskonale.

9. Rzeczy maternity- tak się składa, że już raz byłam w ciąży i trochę ciuszków sobie wtedy zafundowałam i oczywiście w związku z tym, że planowałam i drugie dziecko, trzymałam je wiernie w szafie. Teraz znów będę mogła w nich szaleć.

I to chyba wsio. Oczywiście przebierając swoje rzeczy biorę też pod uwagę, żeby zostawić te które przydadzą się po ciąży w czasie karmienia, a więc takie, w których będzie łatwy dostęp do stanika. To też muszą być rzeczy raczej luźne, bo tak szybko nie włożę swoich najszczuplejszych bluzek (a przynajmniej w biuście będzie problem) i najlepiej rozpinane, kopertowe lub specjalne do karmienia (tak na marginesie to bardzo praktyczne, sprytne i wygodne ciuchy)- oto przykład:

CO WYNOSZĘ DO PIWNICY?:
No cóż. Wszystko, czego nie wymieniłam wyżej:-)
1. Bluzki, które wraz z rosnącym brzuszkiem podchodziłyby mi coraz wyżej odsłaniając ciało.

2. Spodnie, w które tak czy siak się nie zapnę, a jeśli nawet, to będę w nich wyglądała jakbym była w pampersie.

3. Spódnice, które będą tylko zawalać miejsce.

  I wszystkie inne dopasowane i z nierozciągliwych materiałów. O dodatkach nie wspominam, bo oczywiście zostawiam. Tutaj nie muszę się martwić czy rozmiar jest dobry:-) 

 I tak spakowane torby lądują na półce w piwnicy.
  No. Teraz wystarczy to co zostało ładnie poukładać w szafie i powitać jej nowy etap- etap maternity clothes.

Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!