DSC_0811

 Zima w tym roku płata figle. Pojawia się i znika. Teraz znowu trochę śniegu spadło i super. Ja osobiście uwielbiam zimę z prawdziwego zdarzenia. Ta białość wszędzie daje poczucie takiej czystości, a jeszcze jak jest mróz i słoneczny dzień- wtedy śnieg świeci jakby był wysadzany diamentami, przyjemnie trzeszczy pod stopami, niebo kontrastuje takim pięknym lazurem, a drzewa są niczym przystrojone kryształkami. No najpiękniejszy widok świata! 

 Dzisiaj wybraliśmy się na rodzinny spacer z sankami. Tak wygląda nasz las.

Mróz był, ale jeśli chodzi o ilość śniegu- szału nie ma, ale przynajmniej dało się ciągnąć sanki:-)

  Pora roku piękna, ale efekty na naszych skórach powstałe w wyniku działań warunków pogodowych już nie bardzo… Spierzchnięte usta, przesuszona cera, spękane naczynka, czy sucha- wręcz pękająca skóra dłoni to częste problemy zimowego wiatru i mrozu. Ja przynajmniej przyznaję się bez bicia, że takie problemy mam rok w rok. Próbowałam już przeróżnych kosmetyków i w końcu natrafiłam na 3 idealne. Postanowiłam podzielić się z Wami swoją opinią.
USTA
 Jak ja nie znosiłam tego uczucia, jakby skóra na ustach robiła się skorupą tak nieelastyczną, że bałam się uśmiechnąć, bo miałam wrażenie, że cała popęka. A jeszcze jak oblizałam usta, to po chwili miałam wrażenie, że się wręcz kurczą, a potem zaczynały piec… 
  Stary sposób mojej mamy- krem NIVEA. Nie powiem, żeby to był jakiś tam najgorszy sposób, ale na pewno uzależniający. Jak posmarujesz raz, to co 10 minut czynność musisz powtarzać. Inaczej usta jak pierzchły, tak pierzchną. W zasadzie podobnie jest z wazeliną, czy zwykłymi pomadkami tzw. „ochronnymi”. Ostatnio testowałam też całkiem świeży produkt- pomadkę Regenerum. Ogólnie nie jest źle, ale znalazłam lepszą:-)
  Dla mnie pierwsza na liście jest pomadka o dziwacznej nazwie „Tisane”. 

Może ją znacie- jeśli tak to jestem pewna, że podzielacie moje zdanie, że jest świetna- wygładza, nawilża i odżywia suche, spękane wargi. Chroni i regeneruje naskórek ust wystawionych na niekorzystne działanie pogody. A do tego ułatwia gojenie opryszczki. Zawiera w sobie wyciągi z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, a dodatkowo wosk pszczeli i oleje roślinne dzięki czemu usta stają się odporne na działanie infekcji i bakterii, łatwiej się regenerują i dłużej utrzymują wilgoć. Jak dla mnie pomadka sprawdza się wręcz idealnie. W mojej aptece zapłaciłam za nią 12zł. Jak na jej wydajność cena bardzo opłacalna. POLECAM POLECAM!!!

TWARZ
  Macie czasami wrażenie, że wyglądacie jak Cher? Tak gdzieś po 5-tym liftingu twarzy? Ja tak mam zimą zawsze jeśli zapomnę użyć odpowiedniego kremu. A jeszcze jak podejdę do lustra i widzę ten biały nalot od suchości to zastanawiam się, czy przypadkiem nie zmieniam się w królową śniegu i mam ochotę się zapaść pod ziemię. Na szczęście to „zawsze” w końcu stało się rzadkością. 
  Kremów testowałam już całą masę. Nieraz były to kremy z polecenia, gdzie dziewczyny zachwalały, że działają super. Jednak moja cera przeważnie okazywała się bardziej wymagająca. W końcu pewna kosmetyczka wytłumaczyła mi, że muszę kupować kremy bogate w składniki nawilżające i regenerujące, ale z jak najbardziej ograniczoną zawartością wody. Woda niby nawilża, ale jednak szybko wyparowuje i cera znowu robi się sucha. I tak najpierw byłam bardzo zadowolona z kremu AA Therapy Natłuszczający Krem Ochronny. Jest niedrogi (około 20zł), wydajny i rzeczywiście długotrwale nawilża i redukuje zaczerwienienia, także za to duży plus. Jednak numerem jeden jest dla mnie krem nawilżający Emolium. 

Jest na tyle „bezpieczny”, że można stosować go na skórze niemowląt już od pierwszego dnia życia. Dzięki doskonale dobranym składnikom głęboko wnika w skórę nawilżając ją i uelastyczniając. Do tego wzmacnia barierę lipidową, ograniczając utratę wody i jest bardzo wydajny. Oczywiście chroni przed czynnikami zewnętrznymi i dlatego tak dobrze sprawdza się także zimą. Można go nabyć w aptece za około 30zł. I tu znowu POLECAM!!!

Dodatkowo powiem, że w ogóle linia kosmetyków Emolium jest naprawdę wysokiej jakości, szczególnie jeśli chodzi o nawilżanie. Polecam płyn do kąpieli dla osób, które zmagają się z przesuszoną-swędzącą skórą na całym ciele.
DŁONIE
 Dłonie są naszą wizytówką. Same zadbane paznokcie nie wystarczą kiedy skóra jest przesuszona i popękana. A jak ręce w takim stanie posmaruje się kremem, robią się czerwone w miejscach najbardziej podrażnionych i okropnie szczypią! Dlatego lepiej zawczasu zapewnić im warstwę ochronną. Przekonałam się o tym, że do tego niezbędny jest odpowiedni krem. I tutaj zasada jest podobna jak przy twarzy. Niech ma składniki nawilżające, ale jak najmniej wody. I tutaj do końca życia pozostanę wierna kremowi Neutrogena Hand Cream Concentrated. 

To ten najbardziej podstawowy. Jest po prostu niezastąpiony. Bardzo wydajny, łatwo się wchłania i długotrwale nawilża. Norwegowie są często narażeni na bardzo niesprzyjające warunki pogodowe. Może właśnie ze względu na ich potrzebę ta norweska formuła jest tak dobrze dobrana. Krem jest świetny i z czystym sumieniem namawiam was do spróbowania, jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście. Pędźcie do apteki- Neutrogena kosztuje około 20zł.

 I to tyle z moich zimowych niezbędników dla skóry. Może macie swoich ulubieńców, którzy się sprawdzają- to świetnie. Jeśli jednak nie macie, ale zmagacie się z „zimowymi kłopotami”, to zachęcam do spróbowania moich propozycji.
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!