DSC_1405

  Niektórzy z Was już wiedzą, że moja ciąża zrobiła postęp o kolejny miesiąc. Wkroczyliśmy z Nikosiem w szósty, a więc ostatni z drugiego trymestru!!! To już prawie 2/3 drogi, aby w końcu się poznać. Już nie możemy się tego spotkania doczekać- wiem, że Nikoś też, bo ostro daje się we znaki. Mój mąż, jak łapie mnie za brzuch i czuje wygibasy naszego maluszka, żartuje, że to „obcy”- za dużo, zdecydowanie za dużo Science Fiction!:-P

  Jak przystało na mojego Bloga, czas zajrzeć do brzuszka i opisać, co się tam ciekawego dzieje. Zatem do rzeczy:
  Licząc od początku szóstego miesiąca do końca maleństwo osiąga długość od 20 do 38cm i wagę począwszy od około 500g do ponad 1000g! Na początku jego wygląd może nasuwać myśl o szczeniaczku bokserka ze względu na nadmiar zwisającej skóry. To jest oczywiście całkiem normalne zjawisko, a dzieje się tak dlatego, że skóra rośnie szybciej niż maluszek. Ale spokojnie- nabierze tłuszczyku i wszystko się unormuje. Poza tym cały czas skórka jest przezroczysta i widać przez nią narządy wewnętrzne, ale rozwijają się już naczynka krwionośne, dzięki którym stopniowo to zjawisko zanika.
  Twarzyczka jest już w pełni ukształtowana, więc jeśli nie możecie się powstrzymać, wybierzcie się na USG 4D, a będziecie mogły poznać rysy twarzy- byłam na takim USG kiedy nosiłam w sobie Olisia i byłam pod wrażeniem, jak dobrze widać. Od razu dostrzegliśmy nosek tatusia:-D
  Maluszek ma już rzęski, brewki i włoski, ale docelowego koloru jeszcze nie poznacie, dlatego że brak im pigmentu, w związku z czym są bielutkie jak śnieg.
  Pod koniec 25go tygodnia rozwijają się pęcherzyki płucne, które przygotowują do zaczerpnięcia pierwszego haustu powietrza. Nie znaczy to, że maleństwo jest gotowe do przyjścia na świat- na razie płuca nie są jeszcze na tyle ukształtowane. Za to otwierają się już nozdrza i może ćwiczyć „oddychanie”. Poza tym sprawne są struny głosowe i zdarzają się już czkawki, które na pewno wyczujecie.
  Kolejnym ważnym etapem rozwoju jest fakt, że maluszek może w końcu otworzyć oczka!!! Są gotowe do tego, żeby poznawać świat, ale na razie widoczność mają bardzo ograniczoną. W zasadzie widzą tylko ciemność lub światło. Ale nie martwcie się- wcale im to nie przeszkadza.
  Ważna informacja!!!: pod koniec szóstego miesiąca dziecko ma więcej kubków smakowych niż będzie miało w chwili narodzin i później. Dlatego zwracajcie uwagę na to, co jecie, bo przypominam- już w brzuszku maleństwo wyrabia sobie preferencje pokarmowe. Odżywiajcie się więc tym, czym będziecie chciały karmić swoje pociechy, kiedy zaczną jeść stałe pokarmy.

  A teraz ciekawostka
Czy macie wrażenie, że jeszcze nigdy nie byłyście tak niezdarne i zapominalskie? Co chwila coś leci z rąk, potykacie się o wszystko, co znajduje się na drodze, jesteście rozkojarzone tak, że jak dojdziecie do określonego celu zdajecie sobie sprawę, że nie pamiętacie po co?
  Ciekawa sprawa, że to jest domena kobiet w ciąży! Według tego co Heidi Murkoff pisała w swojej książce nawet naukowcy poświęcili czas na badania w tym kierunku i odkryli, że w czasie ciąży zmniejsza się wydolność mózgu kobiety xD Może zabawne, może przerażające, w każdym razie kilka miesięcy po porodzie wraca do dawnej kondycji. Całe szczęście! Bo co to by było z kobietami, które mają po kilkoro dzieci!!!
  Ale to nie jedyny powód syndromu niezdarnego Słonia Trombalskiego. W ciąży zwiększa się poziom progesteronu, który jest potrzebny by stawy biodrowe się obluźniały i przygotowały miednicę do porodu, ale w jakimś stopniu wpływa to też na inne stawy- na przykład stawy palców, co może być powodem tego, że coś leci z rąk. Poza tym naturalna sprawa- myśli krążą wokół wyczekiwanego przyjścia na świat maleństwa: jaki będzie, na jaki kolor pomalować pokoik, a jakie ubranka powinnam jeszcze kupić itd- i nie ma się co dziwić, że chodzimy rozkojarzone:-D Ale powiem Wam, że jak dla mnie ma to swoje uroki.
  Pamiętam taką zabawną sytuację z mojej pierwszej ciąży:
 Jechałam w pewnej sprawie do lombardu znajomego. Przy tej okazji szwagier poprosił mnie „Przypomnij mu o CV dla mnie” (a przynajmniej tak to usłyszałam). Przeszło mi przez myśl, że po co mu CV? Przecież chłopak pracę ma. No ale nic, uznałam, że pytać nie będę, tylko po prostu przypomnę, tak jak szwagier prosił.
  Wchodzę więc do lombardu i mówię: „Szwagier prosił, żebyś mu napisał CV”. A on stanął jak wryty i po chwili powstrzymując uśmiech mówi: „Chyba naprawił CB”… Taaa… to nawet mi się wydało logiczne. Lepiej pasuje pracownik lombardu naprawiający CB niż piszący CV… Nie pytajcie jak się w tym momencie poczułam, ale wierzcie- jak wyszłam omal nie popłakałam się ze śmiechu!!!

  Tym miłym akcentem kończę tego posta. Do zobaczenia wkrótce!

Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!