blogzasady...
Uwaga wiosna!!! No wreszcie! Słońce za oknem daje jak
szalone, aż wypycha z domu. Gorzej, że wiatr taki zimny… brrrrr! Wczoraj
zgodnie z obietnicą jaką złożyliśmy z moim mężem Olisiowi wybraliśmy się na
taki bardzo atrakcyjny plac zabaw, ale wytrzymaliśmy tam może pół godziny… Nie
dało się… po prostu nie dało się nie zmarznąć przy tym przeszywającym wietrze
aż do szpiku. Spakowaliśmy się więc do auta i pojechaliśmy na „Małpią Planetę”
w CH w Olsztynie. Oliś przeszczęśliwy, a my przynajmniej w ciepełku i w
wygodnych fotelach:-D
  Ale ja nie o tym
dzisiaj. Pomyślałam, że w związku z tym, iż nastała wiosna planujecie wiosenne
porządki, a za tym idą też porządki w szafach- grzechem z mojej strony byłoby
nie zamieścić zbioru złotych reguł, jakimi warto się kierować przy doborze
garderoby. Pewnie będziecie przeglądać, co tam macie i zastanawiać się co nosić
tej wiosny i lata, więc to chyba idealny moment. Oczywiście świecić mądrością w
tym temacie będzie moja ulubiona Uschi Fellner, ja będę tylko szarym
pośrednikiem. Nawet nie będę specjalnie tych zasad ubierać w swoje słowa, bo
jak je czytam, za każdym razem dochodzę do wniosku: „nic dodać- choć nie
koniecznie nic nie ująć”- same oceńcie. Jeśli więc chcecie je poznać, czytajcie
dalej!

ZASADA NR 1: Zbuduj osobisty
schemat kolorystyczny                           
         
  Każda garderoba
powinna być zbudowana na określonym kolorze bazowym- w ten sposób ułatwisz
sobie w przyszłości kombinowanie. Kolor bazowy powinien być neutralny, a więc
na przykład granatowy, szary, czarny lub beżowy.
ZASADA NR 2: Skonstruuj sobie sensowną garderobę podstawową
  Garderoba podstawowa
musi pokrywać twoje zapotrzebowanie na tym polu, na którym najczęściej się
poruszasz. Jeśli pracujesz w banku, niezbyt sensowne jest zakładanie kolekcji
egzotycznych rzeczy. Zainwestuj lepiej w trzy do czterech klasycznych
kombinacji (które również mogą być w swobodnym stylu) niż  w dwadzieścia szalonych modnych fidrygałków. –> uwielbiam to słowo 😀
ZASADA NR 3: Zainwestuj czas w swoje ubranie
  Zorientuj się w
trendach oraz gdzie i jakie rzeczy można dostać w twoim mieście. Potem zrób
sobie plan zakupów, według którego będziesz postępować. Zaplanuj sobie na kupno
nowej garderoby podstawowej co najmniej dwa pełne dni zakupowe. Zakupy
spontaniczne są jedynie w rzadkich przypadkach dobrymi zakupami. Przy zakupach
obowiązuje żelazna reguła: na przymierzenie jednej rzeczy poświęć przynajmniej
dwadzieścia minut, kombinuj ją jeszcze w sklepie z innymi rzeczami- aż będziesz
absolutnie pewna, że ta rzecz pasuje do pozostałej części garderoby.
  Wtrącę słowo: jak dla mnie to jest rada dla bardzo ambitnych. Nigdy w
życiu nie poświęciłam 20 minut na zakup jednej rzeczy, ani nie poświęciłam
dwóch pełnych dni na zakupy. Chyba bym się wykończyła. Postanowiłam jednak tej
rady nie ominąć ze względu na te właśnie ambitne jednostki
.
ZASADA NR 4: Inwestuj pieniądze w „bazę” dobrego gatunku
  „Części bazowe” są
podstawą każdej garderoby- na przykład spodnium, kostium, biała bluzka,
marynarka. Im lepsze gatunkowo są „elementy bazowe”, tym lepiej wyglądają w
połączeniu z innymi, nie tak drogimi rzeczami.
  Nie znaczy to wcale, że dobre
gatunkowo są tylko drogie i markowe rzeczy, ale jest to dobra wskazówka, żeby
zwracać tutaj szczególną uwagę na aspekt jakości.
ZASADA NR 5: Buty decydują o wyglądzie
  Twój wygląd zaczyna
się od odpowiednich butów- obojętne, czy chodzi tu o „małą czarną” wieczorem,
biznesowy kostium, czy spodnium. Dopiero buty nadają wyglądowi perfekcję.
Kostium prosto spod igły na przykład będzie wyglądać zupełnie inaczej, jeśli
dodasz do niego sznurowane, lniane buty. Na sezon kupuj co najmniej trzy pary
nowych butów. Stare wyrzucaj. Nie ma gorszej wizytówki niż znoszone buty.
A jednak coś dodam:
Zgadzam się, że jedna para butów na sezon to zdecydowanie za mało, już ze
względu na samo zdrowie dla naszych stóp. Jednak pozwolę sobie uprzeć się przy
swoim poglądzie, żeby co sezon przeglądać stan tych co już mamy- czasem
wystarczy wymienić fleki, albo dać buty do polakierowania i wyglądają jak nowe.
No chyba, że fundusze wam pozwalają na zakup po kilka par na każdy sezon…  Ja w każdym razie nie kupuję co roku nowych
kolekcji. Wolę zainwestować w takie dobrej jakości i o nie dbać. Wtedy posłużą
na parę ładnych lat.
ZASADA NR 6: Oszczędzaj na dodatkach
  Obowiązuje
podstawowa reguła właściwej stylizacji: nigdy nie powinnaś mieć na sobie więcej
niż dziewięć różnych widocznych rzeczy (naturalnie łącznie z ubraniem). Dwa
pierścionki na każdym palcu świadczą równie źle o wyczuciu stylu, jak modny
łańcuch połączony z secesyjną broszką od cioci. Jeśli lubisz rzucające się w
oczy dodatki, ogranicz się najwyżej do dwóch.
ZASADA NR 7: Poprzez swoje ubranie sygnalizuj kompetencję
  Poważnie- i w
pozytywnym sensie autorytarnie- działają silne kontrasty kolorystyczne. A więc
na przykład kremowa bluzka do granatowego, czy czarnego kostiumu. Jeśli chcesz
sprawiać wrażenie kompetentne, ale nieco bardziej „miękko”, wybierz na przykład
antracytowy kostium i połącz go z pastelowym odcieniem pudrowym.
ZASADA NR 8: Zwracaj uwagę na jakość materiału
  Nawet jeśli lniany
kostium wygląda kusząco na wystawie butiku, kiedy tylko w nim usiądziesz,
będziesz wyglądać, jakbyś spędziła noc pod mostem. To samo dotyczy także
czystego jedwabiu. Włókna dżersejowe i wiskozowe gwarantują bezproblemową
gładkość i komfort noszenia. Koniecznie więc rzuć okiem na metkę.
ZASADA NR  9: Metka
projektanta służy tylko próżności
  Gdy wielkie pokazy
mody w Mediolanie i Paryżu zakończą się, wybija godzina dla kopistów. Zdjęcia z
wybiegu są przesyłane nocnym ekspresem do Korei, gdzie nie mające zahamowań
rekiny przemysłu tekstylnego każą powielać modele wielkich projektantów.
Rezultat: oryginały i ich kopie docierają mniej więcej równocześnie do butików.
Są dobre i złe kopie towarów projektantów. Jeśli możesz przeboleć, że nie masz
na karku metki z podpisem Armaniego, nikt poza tobą nie będzie wiedział.

ZASADA NR 10: Pozostań wierna swojemu podstawowemu stylowi
  Jeśli nosisz głównie
klasycznie uszyte kostiumy ze spodniami, może cię kusić przejrzysta szyfonowa
spódnica na wystawie. Wejdź spokojnie do butiku dotknij jej, włóż ją. A teraz
zastanów się, kiedy będziesz ją nosić. No widzisz.
  Chodzi o to, żeby nie obładować szafy zbędnymi ciuchami. Szkoda na
takie zakupy czasu, pieniędzy i miejsca. Nie musisz mieć wszystkiego, co ci się
podoba. Lepiej miej to, co rzeczywiście nosisz, dobrze na tobie leży i w czym
się dobrze czujesz.
  I to już wszystkie
10 zasad Uschi Fellner. Jak tak się je czyta można dojść do wniosku, że są
skierowane do kobiet pracujących w biurze, a przynajmniej tam, gdzie obowiązuje
elegancki dress code, ale w rzeczywistości są to bardzo uniwersalne rady-
podstawowe zasady ubioru. Nawet jeśli jesteś jeszcze chodzącą do szkoły
nastolatką i chcesz się dobrze prezentować, te zasady ciebie dotyczą: budowanie
części bazowej garderoby- niech to będą dżinsy, t-shirty i bluzy;
zadbane buty- nawet jeśli chodzi o trampki, czy adidasy.
Zwracanie uwagi na jakość, budowanie własnego stylu to też wskazówki dla was. A
kiedy wybieracie się na maturę, albo inny ważny egzamin warto zastosować zasadę
nr 7. Myślę, że więcej tłumaczyć nie muszę.
  Mam nadzieję, że
przynajmniej niektórym z Was te rady się przydadzą. Mi na pewno. Co prawda, w
moim obecnym stanie nie szaleję z uzupełnianiem garderoby, ponieważ jest
przejściowy i szkoda funduszy, ale to nie zwalnia mnie z poczucia, że powinnam
zwracać uwagę na to jak dobieram stroje. A może macie jakieś uwagi dotyczące
zasad Uschi Fellner? Może byście coś dodały? Czekam na opinie.
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!