DSC_1103

 Hmmm… Cóż mogę powiedzieć… Chyba po prostu mam słabość do kropek, groszków i kokardek. Tak na słodko troszeczkę. Sama nie wiem, czy to moda mi to w głowie wylansowała, czy przechodzę jakiś kryzys wieku przedśredniego:-P  W każdym razie jako dziecko tak nie miałam, oj nie nie! Wtedy chciałam nosić długą wąską granatową spódnicę, buty na obcasie i kok na głowie. Gdzieś miałam, że mama mówiła, że wyglądam jak glizda (dodam, że byłam wtedy chuda i wysoka jak na swój wiek). Ważne było, że czułam się dorosła:-D A za to teraz najchętniej noszę koronki, groszki, kokardki i pudrowy róż. Taaa… W każdym razie nie mam w planach opierać się swoim upodobaniom- bez względu na to, skąd się biorą… no chyba, że uznam, że nie są stosowne…

  Tym razem prezentuję kropkowane przesłodkie paznokcie z jedną skromną kokardeczką na każdej ręce. Postanowiłam, że będą to moje ostatnie żelowo-hybrydowe paznokcie w tym „sezonie”, dlatego że, tak jak wspominałam, zamierzam się już psychicznie przygotowywać do wizyty w szpitalu. Niestety ani na żadne operacje, ani na poród nie można mieć nawet pomalowanych paznokci zwykłym lakierem, a raczej nie będę brała ze sobą sprzętu do ściągania żelu:-D Choć nie powiem, rodząca, która robi sobie w szpitalu zabiegi na paznokciach to mógłby być naprawdę zabawny widok. Byłoby o czym na Blogu pisać:-D
  Na poprzedni poród przyjechałam w wyjściowej ołówkowej spódnicy i na szpileczkach, przez rękę miałam przewieszoną elegancką torebeczkę. Weszłam dumnie do rejestracji szpitala, a za mną mój mąż-tragarz tachający wielką torbę. Podeszłam do lady jak gdyby nigdy nic i oznajmiłam spokojnie i pewnie: „Dzień dobry, przyjechaliśmy rodzić”. Pani w recepcji nie powstrzymała się od uśmiechu numer osiem. Chyba nie wyglądałam dla niej za bardzo na rodzącą ze skurczami:-D Także tamta historia była dość zabawna, więc czemu by nie ubarwić tej, która jest przede mną;-P Żartuję oczywiście. Najśmieszniej jest, jak takie sytuacje wychodzą nieplanowane. Tylko te spontaniczne mają ten wewnętrzny urok i komiczność:-)

  Wracając do paznokci, to muszę powiedzieć, że szkoda mi bardzo, że muszę zdecydować się na tą przerwę, bo powiem wam- to naprawdę wygodna sprawa. 2 tygodnie spokojnie nic nie trzeba z nimi robić, a wyglądają pięknie. Teraz znowu będę musiała wrócić do krótkich byle jakich, które trzeba malować codziennie. Niestety mam swoje dość słabe i lakiery się ich nie trzymają. Ale to nic. Może za pół roku będę mogła wrócić do swojej paznokciomanii i znów będę mogła prezentować wam moje designy. Wszystko zależy od temperamentu Nikosia, który poznamy dopiero po jego przyjściu na świat. Będzie czas- będą zachcianki. Tymczasem będę się cieszyć z tego, co mam:-D
Buziaki!

Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!