DSC_1610
  Hip hip hurraaaaaaa!!! Dotarłam wreszcie do ostatniej prostej!!! Jestem już w 36tym tygodniu ciąży, a od przyszłego mogę już zwarta i gotowa czekać na nadejście wielkiej chwili, ponieważ od tego czasu ciąża będzie mogła zostać uznana za donoszoną!!! Jestem bardzo podekscytowana, z drugiej strony troszkę się boję, ale to normalne na tym etapie, że emocje szaleją:-)
          
  Pozwolę sobie bezpośrednio zacytować wstęp do opisu dziewiątego miesiąca z książki Heidi Murkoff, bo napisała go idealnie:
  „Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany miesiąc, na który się przygotowałaś i którego pewnie też troszeczkę się obawiałaś. Może czujesz się już gotowa (przytulić dziecko… znów zobaczyć swoje palce u nóg… móc spać na brzuchu), a może jeszcze całkowicie nieprzygotowana. Jednak pomimo nieuniknionego teraz nawału zajęć (więcej wizyt lekarskich, kupowanie wyprawki, wykańczanie różnych spraw w pracy, wybieranie tapet do pokoiku dziecięcego) dziewiąty miesiąc ciąży niekiedy wydaje się najdłuższy. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, gdy poród nie następuje w planowanym terminie. Wówczas najdłuższy wydaje się miesiąc dziesiąty.”
  Hehe! Szczerze mówiąc nie byłabym szczęśliwa, gdyby Nikoś w „hotelu Mama” za długo się zasiedział:-D Zdecydowanie bardziej podoba mi się perspektywa porodu za trzy tygodnie. Raz, że robi się gorąco, a dźwiganie ciężkiego brzuszka w tych warunkach nie jest komfortowe, a dwa- nie mogę się doczekać, żeby poznać wreszcie to kochane stworzonko!!!

 

   Żeby tradycji stało się zadość napiszę parę słów na temat tego, co dzieje się w brzuszkach:
Dziewiąty miesiąc liczymy od 36go do 40go tygodnia ciąży. Przez ten okres maleństwo przybiera z około 2700g do 4080g (choć oczywiście bywają przypadki, że więcej), a rośnie z 50cm do około 56cm (co oczywiście również regułą nie jest). 
  W tym miesiącu dziecko jest już oczywiście przygotowane do porodu, co nie znaczy, że nic się nie rozwija. Dopracowuje się układ mięśniowo- szkieletowy, układ krążenia, maleństwo zrzuca chroniącą go maź płodową oraz lanugo (to ten meszek na ciele, który ogrzewa malutkie ciałko w brzuszku). Poza tym zaczyna wytwarzać więcej surfaktantu- substancji, która zapobiega sklejaniu się ścian pęcherzyków płucnych i przyleganiu ich do siebie, gdy dziecko zacznie oddychać.

  Cóż… oprócz tego nic więcej nowego się nie dzieje. Dalej maluch się wierci, przekręca z boku na bok, ssie kciuk, smakuje wody płodowe, bawi się pępowiną i mruga ślepkami. Jego obecny świat nie daje mu na tym etapie więcej możliwości, ale baaardzo niedługo to się zmieni!!!
  Lada moment nadejdzie ta piękna chwila, kiedy śliczny bobasek z zadartym noseczkiem, maleńkimi stópkami i rączkami wygramoli się na świat i już od pierwszej chwili będzie doświadczał nowych doznań- najpierw spróbuje możliwości swoich strun głosowych i jednocześnie nabierze pierwszego oddechu, poczuje pierwszy zapach… doświadczy pierwszego przytulenia i pozna pierwszy smak- przez kilka miesięcy najpyszniejszy z jakim będzie miał styczność- smak mleka mamusi.
  Och! Jakie to będzie piękne i wzruszające! Już niedługo! Już niedługo!
  Jak zapewne zdążyliście zauważyć postanowiliśmy rodzinnie wybrać się na sesję zdjęciową w rzepaku. Kiedy przejeżdżaliśmy drogami biegnącymi przez takie piękne żółte pola wprost nie mogłam oprzeć się temu marzeniu, żeby się zatrzymać i uwiecznić naszą rodzinkę na ich tle. Tym razem ustawienia udały się jak trzeba, wiec uznaję, że jestem z siebie dumna, ale przede wszystkim jestem wdzięczna mojemu mężowi za przepiękne ujęcia!!! Obydwoje robimy postępy i z czasem mam nadzieje, dojdziemy do perfekcji:-)
  Oliś też się spisał jako model i powiem Wam, że zabawny był to widok, jak taki mały człowieczek przeciskał się między dużo wyższym od niego gąszczem rzepakowym i zbierał kwiatki. Nie myślałam, że aż tak mu się tam spodoba. Uwielbia kontakt z naturą:-D
  A jak wam podoba się sesja?
Jeszcze mała zapowiedź:
Nie wiem, jak będę wyrabiała się z czasem jeśli chodzi o prowadzenie mojego bloga, kiedy Nikoś przyjdzie na świat- przynajmniej w trakcie pierwszych dwóch- trzech miesięcy. Jeśli będę tu rzadko z góry przepraszam, ale wiem, że zrozumiecie:-)
Za to najbliższy czas na blogu planuję bardziej aktywny. Już szykuję kilka postów dotyczących moich ostatnich prac z Sutaszu, poza tym postanowiłam wystawić jeszcze kilka postów zawierających moje modowe propozycje maternity. Nie nastawiajcie się na wielki szał, ale chciałabym pokazać kilka prostych kompozycji osiągalnych dla każdej przyszłej mamy, która w ciąży chce czuć się zarówno swobodnie i ładnie. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobać. 

Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!