DSC_2360

Ooo tak! W końcu doczekaliśmy się spotkania z naszym upragnionym synusiem:-) W czwartek o godzinie 18:00 pojawił się na świecie. Jakież to było szczęście!!! Jaka radość!!! A jaka ulga:-D Nie no… narzekać nie mogę… Bez żadnych konkretnych skurczy wody mi odeszły o 15:00, a za 3 godziny było po wszystkim. Za to tego samego dnia do szpitala przyjechała dziewczyna z regularnymi skurczami, a dopiero w sobotę urodziła przez cesarskie cięcie- to dopiero musiała być męczarnia. A jeszcze do tego ten ból później, po operacji… ojjj, nie zazdroszczę… ale podziwiam za wytrwałość!!! Składam wyrazy uznania!!!
Śmieszna sprawa, jak zobaczyliśmy z mężem naszego Nikosia. W pierwszej chwili oby dwoje byliśmy nieco zdziwieni… spodziewaliśmy się podobieństwa do któregoś z nas, albo naszego pierworodnego, a tu zonk:-D Mój mąż to na pewno nie jest nic a nic, ja też nie bardzo- jedynie nos… Ogólnie poszedł nie w żadnego z nas, ale w moją rodzinę. Przynajmniej na dzień dzisiejszy tak to wygląda. Zaraz pomyślałam, co zrobi mój mąż, bo zapowiedział, że jak nie będzie do niego podobny, wyjdzie z sali porodowej:-D Ale nie… został. Stwierdził, że da radę, ale żartuje, że musimy zrobić testy genetyczne;-P
W każdym razie dla mnie, jak to przystało dla matki, Nikoś jest moim drugim najpiękniejszym synkiem na świecie.  
A teraz jesteśmy w domu wszyscy razem, pełną rodzinką. Oliś ku mojemu zdumieniu akceptuje brata, nawet podchodzi, przykłada swój policzek do jego malutkiej główki, potem ją całuje, dotyka jego rączek i nóżek i przeżywa, że są takie małe.
O ludzie, jaki to słodki widok…
Dziękuję, że byliście ze mną przez cały okres ciąży- wszystkim tym, którzy od początku trwania mojego Bloga śledzili losy mojej ciąży i wspierali mnie duchem:-) Mam nadzieję, że dalej będziecie ze mną przeżywać okres rozwoju moich synusiów:-D O tym będzie można duuużo pisać!!! Ci co mają dzieci dobrze o tym wiedzą!
Na razie zbyt dużo zdjęć nie zamieszczam. Przygotuję najpierw coś specjalnego. 
Trzymajcie się! Buziaki!
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!