DSC_2391
Dopiero co jechałam do szpitala, dopiero co rodziłam… no pamiętam to, jakby akcja rozegrała się wczoraj! A potem pojawiło się takie maleństwo nieporadne i kochane, co w ciągu swoich pierwszych dni tylko jadło i spało na zmianę. A teraz? Mały Nikoś ma już 3 tygodnie!:-D 
Dla niektórych może się wydawać, że to mało, ale myślę, że każda mama mnie rozumie. Na początku dzieci zmieniają się wręcz w oczach, że każdego dnia chce się powiedzieć „hmm… Słodyczu, wczoraj byłeś inny”:-) Już nie wspominając o tym, że dni skupione na pielęgnowaniu takiego pociesznego szkraba lecą jak szalone i takie 3 tygodnie mijają niemal jak 3 minuty.
Mój Nikoś nie jest już wciąż śpiącym malcem. Ma już w ciągu dnia kilka faz aktywności i wtedy nie w smak mu leżenie w kołysce. Odkrył, że kiedy otworzy oczka, nie widzi już tylko ciemności lub światła, ale różne dziwne przedmioty, kolory, postacie, których dotychczas nie znał i ma ochotę poznać. Aby mu to umożliwić kładziemy go na kolorowej macie, skąd bez trudu może się rozglądać po otaczającym go świecie.
Cudnie to wygląda, jak ta kruszynka sobie leży i obraca główką to w jedną stronę, to w drugą z takim wysiłkiem, że pracuje przy tym całe ciałko, ale się nie poddaje i ćwiczy cały czas… hehe… takie to małe, takie delikatne, a już prezentuje, jaki siłacz z niego:-D No i te oczka granatowe jeszcze zezujące tak słodko, przyglądają się z głębokim zainteresowaniem tym wszystkim „dziwadłom” wokół niego. Niby 3 tygodnie, a taka mądrość w oczach…
W planie miałam zrobić sesję zdjęciową samemu Nikosiowi, ale Olisiowi się ten pomysł bardzo nie spodobał. Ledwo zdążyłam zrobić kilka próbnych zdjęć, wchodził w kadr, bo przecież też chciał pozować mój model numer jeden:-D Postanowiłam więc wprowadzić małą zmianę w tym moim planie. W końcu, jak to Oliś mówi są „dwa synki”, więc co to by była za sesja bez niego. 
A jak widać, kolejny raz spisał się super, sam pozował i mówił „mama zjób źdjęcie”. Taaa… miło patrzeć na taką miłość między rodzeństwem… Oby im tak zostało:-D Jak będą się kłucić, będę ich dręczyć tymi zdjęciami i mówić; „co się stało z tymi grzecznymi kochającymi się dziećmi?!”:-D Jak myślicie? Będzie działać?;-) 
Zapewne czas pokaże, co będzie jak dorosną. Na razie cieszę się moimi dwoma słodziakami i staram się chwytać każdą chwilę. Dzieciństwo tak szybko mija…
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!