DSC_2636
Cześć Wam! Co tam ciekawego? Mam nadzieję, że wszystko w jak najlepszym porządku:-) U nas póki co ok. Sezon chorobowy co prawda się zaczyna i coś próbuje nas złapać, ale jak na razie skończyło się tylko lekko podwyższoną temperaturą i pokasływaniem. I oby nic więcej! Zawczasu kurujemy się cytrynką, miodkiem i lipową herbatką. Zresztą… gdyby nawet nie choroby to na chłodne jesienne dni nie ma lepszego relaksu niż rozsiąść się wygodnie na kanapie pod kocykiem i popijać gorący napar- ja osobiście uwielbiam napar z herbaty z dodatkiem miodu, cytryny i plasterka imbiru… mmmm… super rozgrzewająca pychota:-)
A ciągnąc temat rozgrzewania, pragnę pokazać Wam pomysł na rozgrzanie klimatu wnętrza:-) Jak zwykle niedrogi i bardzo prosty do zrealizowania.
A historia jest następująca: była sobie smutna pusta ściana nad kanapą
i czekała tak sobie, aż coś ją ozdobi.
I były też skrzynki po jabłkach, które, jak widać, dogadały się dobrze z pędzlem i białą emulsją.
I takie odmienione postanowiły zawisnąć na smutnej ścianie przy pomocy metalowych haczyków na obrazki. Przygarnęły też parę ozdób i lampionów.
I od tego czasu ściana już nie jest smutna, a z nowymi towarzyszami tworzy wyjątkowo klimatyczny zespół, który niezwykle uprzyjemnia jesienne, wieczorne, rodzinne przesiadywanie na kanapie.

 

THE END
Fascynująca historia, prawda? Ja jeszcze nie ochłonęłam;-P Ale tak na poważnie nie jest to może spektakularna zmiana, ale efekt spektakularny jest. Niewielki kawałek pustej ściany, kilka skrzynek i wnętrze wygląda 10 razy przytulniej. Wystarczy naprawdę niewielki nakład pracy…- to tak na zachętę;-)

 

 

Tak:-) To właśnie na tej skrzynkowej półce wyeksponowałam aparat z poprzedniego posta:-)
To teraz zobaczcie zdjęcia przed i po razem:
Jest różnica, prawda?
PRZYTULNEGO WIECZORU!
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!