DSC_2743
Tym razem będzie i twórczo i sentymentalnie… Macie tak, że nie potraficie pewnych rzeczy wyrzucić, mimo że do niczego się nie przydają, tylko dlatego, że przypominają Wam coś miłego, co wydarzyło się w przeszłości? O ile nie podchodzi to pod zbieractwo, jest oczywiście nieszkodliwe. Ja w każdym razie tak mam. Chociaż te rzeczy nie przedstawiają specjalnie (albo wcale) wartości materialnej, to dla mnie są bezcennymi skarbami. A jak to na skarby przystało, trzymam je w skrzyni. 

Co prawda nie planuję jej zakopywać, ani nawet ukrywać- wręcz przeciwnie, trzymam ją w widocznym miejscu w salonie… no mam nadzieję, że żaden pirat się na nią nie połasi:-P 
Pewnie umieracie z ciekawości, co ja w tej skrzyni tajemniczej trzymam:-D … no dobra… uchylę rąbka tajemnicy. Na przykład mam tam wstążkę, którą był ozdobiony pierwszy bukiet róż od mojego męża (wtedy jeszcze nawet nie chłopaka). Mam też ozdobę ze sztucznych kwiatków, którą miałam na ręce na swoim ślubie; pudełeczko od pierścionka zaręczynowego; pamiętnik z czasu, kiedy poznawałam się z Danielem… lubię do niego wracać:-) oprócz tego kilka zdjęć mojej mamy, jej zeszyt z własną twórczością poetycką, parę pamiątek z dzieciństwa i jeszcze parę skarbów. A Wy? Jakie wspominacze zbieracie?
Tak sobie ta skrzynia stała na półce, aż przyszła na mnie koronkowa faza i gdzie się da, zaczęłam eksponować koronkowe motywy. No i wena trafiła też na tą właśnie skrzynię. Zmiana banalna. Wykorzystałam koronkową wstążkę- dostępną w każdej pasmanterii, klej polimerowy i nożyczki.
I na pewno się nie domyślacie, że skrzynię ozdobiłam koronką za pomocą kleju:-D ;-P Hehe, myślę, że proces ozdabiania jest tak oczywisty, że nie muszę go tłumaczyć krok po kroku, ale chętnie pokażę efekt końcowy:
Słodko, prawda? A teraz obowiązkowe zdjęcia przed i po:

Nie ma to jak koronki w połączeniu ze świeczkami… Mam nadzieję, że nigdy mi się nie znudzą.
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!