DSC_3170
 Co robicie z ubraniem, na którym z jakiegoś powodu pojawiła się niechciana dziurka? Może ignorujecie wadę i ciuch dalej nosicie, a jak ktoś zauważy to udajecie greka i mówicie: „naprawdę? Że też nie zauważyłam!”? Albo odkładacie nadniszczoną rzecz na półkę z „roboczymi” i ubieracie tylko przy pracach domowych lub do ogródka? Czy może wyrzucacie? 
Oczywiście dziurkę można zszyć/ zacerować, ale jak jest w widocznym miejscu, to i tak będzie się rzucać w oczy. Ale można też poszukać innych sposobów, aby ukryć wadę i to z takim efektem, że nikt się nie zorientuje, że coś tu było nie tak. Przykładem tego jest płaszcz, który już kiedyś wam prezentowałam  w poście–> TUTAJ, gdzie sprytnie zakamuflowałam niespieralną plamę.
Nie raz nie dwa jakieś tam przeróbki sobie robię, także pewnie niejeden taki post się jeszcze pojawi, jak choćby dzisiaj. W zeszłym roku kupiłam sobie ładniutką różowiutką wiązaną koszulę.
Bardzo często ją ubierałam, aż do czasu, kiedy odkryłam na niej komplet dziurek- nie wiem skąd- nad prawą klapką.

Koszula leżała w szafie odłogiem i czekała na decyzję o dalszych jej losach. I znowu na inspirację natknęłam się przypadkiem, kiedy byłam na zakupach w pasmanterii. Rzuciła mi się w oczy śliczna różowiutka tasiemka koronkowa i to jeszcze do tego z klejem. Wystarczy uciąć i potraktować żelazkiem. No nie mogłam się oprzeć!
Oczywiście zanim przystąpiłam do reanimacji mojej koszuli przez dobry kawał czasu obmyśliwałam plan, jak ją ozdobić, żeby było idealnie. Aż w końcu zabrałam się do pracy.
Koszulę zapięłam na każdy guzik i jak najrówniej rozłożyłam na płaskiej powierzchni- na polarze, żeby się przypadkiem nie rozjeżdżała, następnie odpowiednio przycięłam tasiemkę, ułożyłam na koszuli według mojej koncepcji i przystąpiłam do prasowania.
I w zasadzie to wszystko, choć dodatkowo postanowiłam przeszyć nieco tasiemkę, żeby aby na pewno mi się nie odkleiła. I koszula jak nówka!
I co? Zorientowalibyście się, że tam gdzieś jakieś dziurki były?… Ha! Pewnie, że nie! 
I zobaczcie- banalna sprawa! Żeby nie to, że tasiemkę postanowiłam przeszyć, to zrealizowanie takiej koncepcji zajęłoby mi może 5-10 minut! 
No to jeszcze prezentacja… a niech Wam będzie:-P

Także pamiętajcie- jak się coś tam nadniszczy, poplami, odpadnie, odpruje, czy cokolwiek innego- nie musi to być koniec świetności ubranka- może to być dla niego szansa na nowe życie:-D Wystarczy nieco pogłówkować:-)
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!