IMG_2421
Hej Kochani! Wybaczcie, że ostatnio tak rzadko się pojawiam, ale moja głowa głównie zajęta jest pracą nad nowym blogiem oraz ciekawym artystycznym projektem, w którym mam przyjemność brać udział… ale o tym już niedługo… bardzo niedługo;-P
A tymczasem o czymś innym…
Jest takie miejsce, o którym marzy głowa domu po ciężkim dniu pracy. Miejsce, które jest pierwszym celem dla zmęczonej mamy, kiedy wieczorem wreszcie położy dzieci spać. Jest to też miejsce zbiorcze dla całej rodziny, bądź też gości. Miejsce do leniuchowania, czy biesiadowania. U mnie jest to też miejsce gdzie odbywają się na przykład… wojny na poduszki:-D Chodzi oczywiście o miejsce wypoczynkowe. Jedni gustują w nowoczesnych skórzanych kanapach, inni wolą antyczne sofy- szezlongi, a jeszcze inni zadowalają się wygodnym fotelem. 
My z mężem marzyliśmy o dużej kanapie modułowej na wzór litery U. Najpierw marzenia odwlekaliśmy i odwlekaliśmy bo portfel zbyt cienki, a takie rozwiązania niestety są drogie, aż znaleźliśmy super alternatywne rozwiązanie! Zakochaliśmy się w meblach z palet. No cuda ludzie robią i jak tak szukałam inspiracji to zachciało mi się cały dom umeblować w paletach:-D Oczywiście tego nie zrobiłam, ale uwierzcie mi- zachorować nie jest trudno.
Niestety nie mogę pokazać Wam krok po kroku jak kanapa powstawała, dlatego że większość zrealizowaliśmy jeszcze zanim zaczęłam prowadzić tego bloga, więc nawet nie miałam pomysłu, żeby pstrykać zdjęcia:-P Ale pokażę Wam jak ta kanapa według naszej koncepcji wyglądała przez długi czas:

Tadam! No cóż. Teraz tak patrzę, że żaden tam szał:-D Zrobiliśmy wtedy tyle ile nasze zasoby finansowe pozwoliły, a resztę zostawiliśmy na później. Oczywiście „później” się przeciągnęło, bo potem ciąża, a potem małe dziecko i tak zleciało. Ale w końcu wzięłam się za dokończenie naszego wypoczynkowego kącika. Kupiłam materace dostosowane do wielkości palet, do nich zamówiłam pokrowce w kolorze oparć oraz dodatkowo materiał do obicia zielonej skrzyni, która nie pasowała już zupełnie do niczego.
Tak… Aż błagała o metamorfozę! Tak więc porozkręcałam co trzeba
I zabrałam się za przymocowywanie materiału takerem.
Nie ściągałam starego materiału, tylko przykryłam starą skrzynię nowym. Pamiętajcie tylko, że jeśli wy chcecie się brać za tapicerowanie, koniecznie kupcie sobie porządny taker! Byle jakim nieźle się namęczycie i zmarnujecie sporo zszywek… tak niestety było w moim przypadku. Uczcie się na moich błędach!:-P
Oprócz wyżej opisanych zmian zamówiłam u stolarza stolik robiony na wzór palety. Można oczywiście zrobić takowy z typowej palety i tak też chciałam. Prosiłam o dorobienie samych nóg, ale mój stolarz miał inną wizję:-) Suma summarum z efektu jestem bardzo zadowolona. 
To może jeszcze raz zdjęcie przed:
A teraz zdjęcia po:

Uwielbiamy przesiadywać na naszej kanapie. Dodatkową satysfakcję mamy z tego, że sami ją zaprojektowaliśmy i zrobiliśmy… no z pomocą kolegi;-P (DZIĘKUJEMY!) I to NAPRAWDĘ tanim kosztem! Nowy żyrandol, jaki widzicie na jednym ze zdjęć to też praca DIY, ale o tym innym razem.
Tak się u mnie sprawy układają, że zapowiada się w najbliższym czasie co najmniej kilka wnętrzarskich postów. Mam nadzieję, że chętnie będziecie tu zaglądać i się inspirować:-!
Trzymajcie się! Do zobaczenia… może już na nowym Blogu:-P
Moja rodzinka… na paletach:-D
MAKIJAŻ: Akademia urody Brigitte Brygida Dremo
FRYZURA: Magda Maruszewska
FOTO: Marcin Zalech
Written by Karolina Szcześniak
Hej kochane! To ja Karolina. Na co dzień przede wszystkim mamuję i żonuję, co nie znaczy, że w moje życie wkradła się rutyna! Pragnę dzielić się z Wami nie tylko swoim mamuśkowym doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami na formy spędzania czasu z dziećmi, ale też swoją miłością do twórczości. Czasem igła z nitką, czasem farby, papier ścierny, może filc, koraliki, stare ciuchy, innym razem aparat fotograficzny- to moje niezbędne narzędzia. Choć na pewno na nich nie poprzestanę! - bo ja Love Creation!